Jestem Wredną Suką… nauka pokory

Droga ciociu,

przyszłaś razem z jej narzeczonym, jak w delegacji uciśnionych. Jako matka skrzywdzonego dziecka. A wiesz, że to dziecko wychodzi za mąż? Czemu Ty przychodzisz, a nie ona? Ma 6 czy 26 lat? Czy to Twoje wesele, że się fatygujesz do mnie akurat TY?

Tak. Nie idę. Nie będzie mnie w najważniejszym momencie jej życia, mimo, że życzę jej jak najlepiej.

Odnoszę wrażenie, że uruchamiasz się, gdy coś jest nie po Twojej myśli. Ktoś Cię wysłucha, ale zdania nie zmieni i boli Cię to, że się nie podporządkuje.
Twierdzisz, że lubisz inteligentne dyskusje, a czy obrażanie mnie monologiem, jest właśnie tym? Rozmową na poziomie? Nie wydaje mi się.

Przeżyłam coś, czego nie życzę nikomu. Potem dostałam znowu w pysk. Jednak podnoszę się i staram stać pionowo, mimo, że ziemia tak przyciąga. Mam dla kogo. W końcu buduje swoje szczęście, które mam nadzieję trwać jak najdłużej. A Ty śmiesz to kwestionować? Kim Ty jesteś, że będziesz oceniać moje życie, skoro Cię w nim nie ma. Czy ja poddaję dyskusji to, czy Ty jesteś szczęśliwa? Jeśli tak twierdzisz, to moją rolą jest to przyjąć do wiadomości. Ale Ty jesteś wszechwiedząca, co? Wszystko wiesz, pozjadałaś rozumy.

Może zerkniesz trochę przez palce w końcu na swoją córkę, że też czasem popełnia błędy, jak każdy. Jak ja, Ty i reszta populacji. Sama stwierdziłaś, że ona nadal się zastanawia, komu mogła coś takiego na mnie powiedzieć. To czemu nie przyjdzie i nie przeprosi? Czasem mimo, że nie poczuwamy się do winy, twierdzimy, że nie zrobiliśmy nic złego, trzeba podkulić ogon i stawić czoła, czemuś co dla nas nie ma znaczenia, ale dla kogoś innego ma. Weź pod uwagę to, że życie takie rzeczy weryfikuje. I nie uchronisz swojej córki od całego okropieństwa. Nie możesz zawsze stawiać się za nią, jakbyś była jej obrońcą. Dorosła kobieta, która już ma swoją rodzinę, powinna ponosić konsekwencje swoich zachowań, a nie przypominam sobie, żeby musiała ona ponosić jakiekolwiek. Jedyna konsekwencja ma 5 lat, a i tak wzięłaś to na siebie!

Pytałaś, czy nie czuję, że to spierdoliłam? Ja? Ja mam czuć się winna? A co ja takiego zrobiłam? Powiedziałam, co myślę i nie zamierzam się godzić na obrabianie mi dupy? Ha! To ona, Twoja córka powinna czuć, że coś spieprzyła. To ja zostałam kurwa skrzywdzona, to ja tu oberwałam. Więcej pokory! Czasem bywa w życiu niezbędna.

Powiedziałaś mi, że jestem wredną suką. Nie wydaje Ci się, że osoba, która obraża człowieka już wystarczająco leżącego, nią nie jest? Nigdy nie twierdziłam, że jestem bez skazy.
Powiedziałaś, że potrzebuję pomocy i mam popracować nad swoją popierdoloną osobowością. Nigdy nie twierdziłam, że ze mną jest wszystko dobrze. Znam swoje wnętrze i wiem, że mam problemy, które nadają się do okiełznania i pracy nad nimi. Pytanie, czemu mi to tak łatwo wypominasz, skoro sama korzystasz z pomocy specjalistów? Zastanawiające. Mówisz coś, czego chyba nie przemyślałaś. Raczej chciałaś, żebym poczuła się jak ścierwo. No niestety, muszę Cię zmartwić. Nie przyjmuję krytyki, która jest bezsensowna. Twoje zarzuty w moją stronę są śmieszne, bo obrazić słowami można każdego. A inteligenta osoba używa tez, które mają pokrycie, i które samej sobie zarzucić nie może.

Widocznie dobrze się stało, bo dowiedziałam się Twojej prawdy o sobie. Nie chcę nawet otaczać się ludźmi, którzy uśmiechają się nieszczerze, którzy, gdy dochodzi do konfrontacji, potrafią obrazić i czuć się z tym dobrze.
No właśnie… ciekawe, czy uświadomisz sobie, że jednak Cię poniosło, że powiedziałaś coś, czego żałujesz.

Nie będzie mi brakować w życiu kogoś, kto jest tak wyrafinowany i uważa się za pępek świata bez wad. Jeszcze raz powtarzam: POKORY trochę!

Tyle mam do powiedzenia.

8 komentarzy

  1. ~mała mi

    Hahaha!!! Takie cioteczki są najlepsze,wrrrrrrrrr!!!
    Ludzie są niereformowalni i to jest fakt,z którym musimy się pogodzić.Sytuacja która Cię spotkała jest z jedenj strony cholernie przykra ale z drugiej strony nie rozumiem tego i śmiech mnie ogarnia.Ciotka przyszła Cię zaprosić na ślub swojej córki,którą rzekomo skrzywdziłaś???Och Ty wredna Suko!!!;) Ale w takim razie czemu chcą Cię zaprosić? Wyrzuty sumienia?No choćbym chciała to nie rozumiem.
    Zakładamy klub wrednych Suk?:) ;*

    Odpowiedz
    1. SugarFreeBejb

      Zaproszona byłam dawno, odwołałam moją obecność, gdy kilka tygodni temu to ja zostałam skrzywdzona. Odmówiłam i przyszła delegacja najwidoczniej przekonać mnie, że moja decyzja jest głupia i będzie mieć swoje konsekwencje w postaci obrazy całej rodziny. Nie mówię już o obrażaniu mojego chłopaka, który jest dla mnie całym światem. Taktyka była następująca: albo ją przekonamy, albo zmieszamy ją z błotem. No nie wyszło ani jedno, ani drugie :)

      Ten klub to całkiem niezły pomysł ;)

      Odpowiedz
      1. ~mała mi

        Aaaa to ci mieli plan:D Niech ich gęś kopnie:D
        Nie wiedzą na kogo trafili czy jak?;>
        Bosssszzzzeeee ludzie to debile!
        W sprawie klubu trzeba zrobić zebranie ;)

        Odpowiedz
    1. SugarFreeBejb

      Niestety musiałam zedytować komentarz, ponieważ świadomie nie używam żadnych „nazw własnych” we wpisach. Zabieg ten ma świadczyć o szacunku dla prywatności innych. pozdrawiam :)

      Odpowiedz
  2. ~Bąbel

    Zajjebista riposta ,jestem pod wrażeniem . Ciotunia musi teraz nieźle łupać po pazurkach.Pozdrawiam.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>