chłopczyk czy dziewczynka?

To dziś. Na ten właśnie dzień ustalono mi termin porodu. 13 luty. Może właśnie wiłabym się z bólu, za który teraz oddałabym wszystko. Może właśnie trzymałabym małego szkraba w ramionach i karmiła będąc już w domu, bo przyszedł by na świat trochę wcześniej niż zakładaliśmy. Może nie urodziłabym w terminie i jeszcze chodziłabym z wielgachnym brzuchalem.

Jakie by było?
Czy miałoby więcej cech moich, czy raczej mniej i podałoby się na tatusia?

Byłby to chłopiec? Miałby blond włosy, jak ja, gdy byłam mała? A może byłby uroczo łysy i obserwowałabym, jak włosek po włosku rośnie mu czupryna. Czy nauczyłby się chodzić mając nie cały rok? Jakie byłoby jego pierwsze słowo?

Może byłby uzdolniony w językach obcych i posłalibyśmy go do szkoły językowej.
Może chciałby zostać perkusistą, dziennikarzem, sportowcem lub tancerzem.
Może skradłby serce piękności, którą pokochałabym jak córkę, a może byłby gejem i ułożył sobie życie ze wspaniałym chłopcem.
Może odniósł by sukces w biznesie i nigdy nie musiałby się martwić o przyszłość swoich kiedyś dzieci.
Może byłby dobrym człowiekiem, pomagał na wyjazdach z wolontariatu, lub otworzyłby schronisko dla zwierząt.
Może ruszyłby w świat z plecakiem i spotkałyby go niesamowite przygody, o których opowiadałby wracając na święta do domu.
Może…

Jeśli byłaby to dziewczynka, czy udałoby mi się utrzymać ją w przekonaniu, że włosy naturalne są najpiękniejsze, a farbowanie tylko je niszczy.
Może byłaby tak piękna, że bałabym się, że jej poczucie własnej wartości byłoby zbyt wysokie.
Może byłaby genialnym naukowcem i nie zważała na swój wygląd.
Może chciałby mnie naśladować i jako nastolatka przyszłaby do mnie, żebym ją pierwszy raz pomalowała.
Może wolałaby grać z tatą w gry komputerowe i byłaby chłopczycą.
Może…

Ile czasu zajmuje mi zadawanie tych pytań.

Wiem, że nigdy się nie dowiem, jak wyglądałyby moje nienarodzone dzieci.

Chciałabym móc z kimś o tym porozmawiać, ale z drugiej strony wcale nie chcę, żeby ktoś mnie żałował.

Chciałabym się móc wypłakać, ale z drugiej strony nie lubię, gdy ktoś widzi jak płaczę.

Czasem wyobrażam sobie, jak wyglądałabym z brzuszkiem, ale z drugiej strony nie potrafię sobie tego wyobrazić.

Dziś ogarnia mnie smutek. Złość. Bezsilność.
Dziś ogarnia mnie strach. Beznadzieja. Zwątpienie.
Dziś miało nastać. Teraz żałuję, że w ogóle istnieją te daty, które miały dać tyle radości, a dają tylko… NIC.
Dziś miało być piękne, a jest beznadziejnie normalne.

Wrócę dziś do domu i NIC się nie wydarzy. A miało dziać się tak wiele.

Dziś czekam już tylko na jutro.

XO :*

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>